Polska i Węgry grożą Wetem Unii Europejskiej
Choć od wieków mówi się, że Polak i Węgier dwa bratanki, to nikt nie spodziewał się, że będzie to również dotyczyć kwestii stawiania weta komisji europejskiej. Otóż słynna sprawa dotyczy brak zgody przedstawicieli obu państw na to, by warunkiem dofinansowania była zgoda na ustawę o praworządności.
Zgodnie z nią państwo otrzymujące dofinansowanie musi spełniać pewne warunki dotyczące sprawowania władzy przez rząd w konkretnych sytuacjach. Niestety jak się okazuje słynne ruchy w kwestii Trybunału Konstytucyjnego, czy też uchwalania niektórych ustaw,
jakie zostały podpisane na przestrzeni kilku miesięcy czy lat nie tylko podpadają pod łamanie ustawy o praworządności, ale wręcz pod łamanie praw unijnych. Dlatego władze Unii Europejskiej nie chcą zgodzić się na wypłaty dofinansowań, źle prowadzonych państw.
Nie dla ustawy o praworządności
Choć przedstawiciele Polski europosłowie tacy jak Beata Szydło o wecie mówi, jako o braku zgody na to, by mniejszość dopasowywała się do zdania większości, to jak podają nieoficjalne informacje, jest to strach przed utratą władzy przez partię rządzącą oraz ukaranie winnych.
Przedstawiciele innych państw wchodzących w skład Unii jest nie tylko zaniepokojona tym co dzieje się obecnie w Polsce (w tym strajkiem kobiet), ale wręcz chce doprowadzić do przerwania łamania zasad praworządności, jakie ich zdaniem mają miejsce w kraju.
Pokaz siły, czy słabości?
Choć zarówno osoby wetujące po naszej stronie, jak i po stronie węgierskiej odbierają weto, jako przejaw siły i nieustępliwości, to trudno nazwać to korzystną wizerunkowo akcją. Nie tylko bowiem Polska nie dostanie dofinansowań, które trafiłyby do wielu przedsiębiorców dotkniętych pandemią, ale przede wszystkim cały kraj jest przez to ukazywany w sposób jawnie łamiący prawo przez osoby rządzące.
Jest to mocny cios piarowski dla Polski na arenie międzynarodowej. Czy nieustępliwość i twarda pozycja naszych polityków, jest tego warta?